Ogród różany - niezwykła kolekcja róż

Małgorzata Kralka, Polskie Towarzystwo Różane

W naszym ogrodzie w Wyględach koło Warszawy mamy najbardziej różnorodną i najliczniejszą kolekcję krzewów z rodzaju Rosa - liczy ona 1200 taksonów. Oprócz gatunków botanicznych i mieszańców międzygatunkowych zbiór ten reprezentują też róże ze wszystkich grup, zarówno historycznych, jak i współczesnych. Jest to jedyna w Polsce prywatna Narodowa Kolekcja Róż. Zapraszamy!

Właścicielka na tle róży Swarzewo znalezionej we wsi Swarzewo znajdującej się pod Puckiem, z prawej strony zdjęcia bieleje róża 'Escimo', za nią intensywnym różem góruje 'General Stefanik' a całość najjaśniejszym różem otula 'Pink Euphoria'
Właścicielka na tle róży Swarzewo znalezionej we wsi Swarzewo znajdującej się pod Puckiem, z prawej strony zdjęcia bieleje róża 'Escimo', za nią intensywnym różem góruje 'General Stefanik' a całość najjaśniejszym różem otula 'Pink Euphoria'
Fot. Małgorzata Kralka

Artykuł pochodzi z Biuletynu „Róże” wydawanego przez Polskie Towarzystwo Różane

Ogród różany i naturalny

Ze względu na zagęszczenie roślin i naturalny charakter ogrodu nie każdemu się on podoba. Zaryzykuję twierdzenie, że tak naprawdę mało komu się podoba, bo przeciętny miłośnik róż nie znajdzie u nas „wychuchanych” rabat, z krzewami bez śladu plamek czy żerowania tzw. szkodników. Nie znajdzie też rabat buchających kolorem cały sezon, a to dlatego, że większość zgromadzonych róż kwitnie tylko raz. Natura rządzi się tu swoimi prawami. Naturalnego cyklu narodzin i przemijania roślinności staramy się zbytnio nie zakłócać nawet kosztem efektu.

Nasz ogród należy traktować trochę jak muzeum z żywymi eksponatami. Rośliny są sadzone najczęściej po jednej sztuce, bo tu nie liczy się wygląd, w odróżnieniu od ogrodu ozdobnego, gdzie sadzi się dużo sztuk jednej odmiany, aby uzyskać imponujący efekt. Zależy mi na zdobyciu jak największej liczby cennych, historycznych i tym samym bardzo często zapomnianych odmian, utrzymaniu ich w dobrej kondycji dla przyszłych pokoleń, gdyż mogą i powinny stanowić bank genów.

Czerwona róża
Czerwona róża hybrid rugosa 'Hunter' w morzu historycznych odmian galijskich
Fot. Agnieszka Kowalska

Narodowa kolekcja róż

O wyjątkowości naszej kolekcji róż mogą świadczyć liczby odmian z poszczególnych grup, m.in.:

  • 17 róż stulistnych,
  • 32 róże burbońskie,
  • 74 róże mchowe,
  • 93 róże galijskie,
  • 32 odmiany róż burbońskich,
  • 26 odmian róż białych.

Jeśli chodzi o tę ostatnią grupę, to z dumą mogę pochwalić się paroma rzadkimi odmianami, jak ‘Armide’, ‘Joséphine de Beauharnais’, R. x alba cannabifolia czy ‘Joanne d’Arc’.

Oprócz odmian historycznych moimi pupilkami są róże pnące: historyczne ramblery i współczesne pnące o drobnych, najczęściej pojedynczych okółkach kwiatów (razem 160 odmian), dla których mąż zrobił specjalne podpory, dzięki czemu są dobrze wyeksponowane.

Równie ważne i szczególnie przeze mnie lubiane są róże parkowe z następujących grup:

  • R. rugosa (135 odmian),
  • R. spinossisma (58 odmian),
  • R. rubiginosa (20 odmian),
  • R. moyesii (12 odmian),
  • R. hugonis (8 odmian),
  • R. lutea (9 odmian).

Oczywiście wszystkie rośliny stanowiące zbiór kolekcyjny są oznakowane etykietami. Wyjątkowy status naszej kolekcji i jej prawidłowe oznakowanie potwierdza przyznany w 2017 r. tytuł Kolekcji Narodowej.

róże
Narodowa Kolekcja Róż w Wyględach - widok na rabatę odmian kanadyjskich
Fot. Agnieszka Kowalska

Uprawa róż

Mam własny „różany kodeks”, którym chętnie się podzielę.

Dostęp do światła

Jego pierwsza zasada brzmi: róże to rośliny światłożądne. Ja miałam problem właśnie z tym pierwszym punktem, gdyż w pogoni za kolejnymi okazami zacieniłam dosyć mocno ogród. Na szczęście opamiętałam się w porę, a mój mąż przerzedził stare nasadzenia.

Cięcie róż

Drugie przykazanie to dobre cięcie we właściwym czasie. Dotyczy wszystkich grup róż. Sama mam zawsze przy tym tysiące wątpliwości. Trudno jest mi ściąć piękny pęd, zwyczajnie nie lubię ciąć roślin, nie znoszę strzyżenia, formowania, a każdy pęd w moich oczach to liście i kwiaty, które zawsze chcę chronić wbrew wiedzy i doświadczeniu. Później często okazuje się, że jednak trzeba było ciąć bezlitośnie… Ale powoli i tu zmieniam swój sposób myślenia. Zawsze uwielbiałam ciąć suche gałązki i to akurat robię prawie odruchowo. Ostatnio nawet dałam zgodę mężowi na przerzedzenie tzw. dzikiej strefy, która rozrosła się chyba do 3 m szerokości, co przy wymiarach naszej działki jest bardzo dużym zawłaszczeniem terenu.

Ściółkowanie

Trzeci punkt brzmi: dobra ściółka jest bardzo ważna. O tym wiedziałam zawsze i jak mantrę powtarzałam i powtarzam sobie: żadnej gołej, odartej z ochronnej okrywy ziemi, bo to zupełnie nienaturalne.

Nawożenie

Czwarty punkt to nawożenie. Tak, to też bardzo ważne. Uważam, że najlepiej łączyć nawożenie naturalnymi materiałami cały sezon z wiosennym i wczesnoletnim nawożeniem mineralnym.

Podlewanie

Piąty punkt mówi, że przy odpowiednio osłoniętej ziemi dobrze nawiezione i dobrze przycięte rośliny nie potrzebują podlewania. My podlewamy tylko w ostateczności. Kiedy zaczynają więdnąć byliny, duże drzewa owocowe zwijają liście i więdną hortensje, to znak, że trzeba wkroczyć z podlewaniem i pomóc roślinom przetrwać ten trudny czas.

Okrywanie na zimę

Szósty punkt dekalogu stanowi: „nie ma zmiłuj”, przed zimą trzeba rośliny okrywać. Najczęściej w grudniu starannie, na ile sięgnę, i z miłością opatulam ramblery. Żadne, nawet najlepsze prognozy nie są w stanie mnie od tego odciągnąć. Z kolei wiosną nigdy pod żadnym pozorem nie daję się zwieść lutowemu słońcu, okrycia zaczynam zdejmować dopiero w połowie kwietnia.

Doświadczenie mi mówi, że mimo ocieplenia w naszym klimacie występują zbyt duże wahania temperatur, a co za tym idzie, nagłe i szybkie zmiany warunków pogodowych: słońce, mróz, deszcz i brak śniegu potrafią wystąpić w tak paskudnej  kombinacji, że można stracić wiele cennych roślin.

W takim klimacie, jaki mamy, czyli powiedziałabym: zmiennym z tendencją do ocieplenia, róże historyczne i mieszańce pochodzące w pierwszej linii od gatunków są idealnym wyborem do ogrodu. U nas cieszymy się historycznymi odmianami, które są odporne, najczęściej pachnące, o pięknej budowie kwiatów. Są mrozoodporne, a więc dużo mniej pracochłonne niż odmiany współczesne, które należy kopcować, gdyż nie wierzę w ich 100-procentową odporność na mróz. Dzięki odmianom, które pochodzą sprzed wieków, mamy również możliwość obcowania z historią w dwojaki sposób: przez nazewnictwo odmianowe, upamiętniające postaci historyczne, i przez świadomość tego, że wciąż mamy do czynienia z odmianami, które powstały i rosły w ogrodach wiele lat temu. Modzie na odmiany historyczne zawdzięczamy to, że wciąż możemy się nimi cieszyć: jest na nie popyt, są wciąż mnożone i kolejni miłośnicy róż ulegają ich urokowi.

Małgorzata Kralka - ogrodniczka z zawodu i z pasji, członek Polskiego Towarzystwa Różanego, miłośniczka róż, ale także dalii, liliowców i piwonii. Prowadzi bloga, właścicielka jedynej prywatnej Kolekcji Narodowej Róż w Wyględach, strona www.roses-collection.pl

Skomentuj:

Ogród różany - niezwykła kolekcja róż