Romantyczne mieszkanie na Pradze

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer

Przyjechała z południa Polski i niemal od razu zaaklimatyzowała się na warszawskiej Pradze. To z pewnością zasługa niepowtarzalnego klimatu tej dzielnicy i... wsparcia licznej rodziny, która życzliwie spogląda z fotografii wyeksponowanych na ścianach.

UWAGA PONOWNA PUBLIKACJA ZA ZGODA WLASCICIELI
Ciepłe barwy, stylowe meble i ozdoby o wartości sentymentalnej - prawdziwy salon w pigułce. Żyrandol był kiedyś srebrny. Basia własnoręcznie przemalowała go na złoty kolor.
Fot. Sylwester Rejmer

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o urządzaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail:Zobacz przykład / Zapisz się



Basia, menedżer w dużej firmie kosmetycznej, pochodzi z Piekar Śląskich. Z dumą mówi o sobie: Ślązaczka. Do Warszawy przyjechała na studia w Szkole Głównej Handlowej. Początkowo myślała, że w stolicy pozostanie jedynie na czas nauki. Szybko doceniła jednak kulturalne walory miasta i zdecydowała się pozostać w nim na stałe - tu bowiem ma na wyciągnięcie ręki teatry, galerie i klubowe życie towarzyskie. Mieszkania, które wynajmowała, znajdowały się na prawym brzegu Wisły. Praga stała jej się szczególnie bliska ze względu na swój specyficzny koloryt, przypominający rodzinny Śląsk. Kiedy zatem zdecydowała się kupić własne cztery kąty, było jasne, że będzie ich szukała w tej dzielnicy.

Tylko stare kamienice wchodziły w grę. Zgodnie z priorytetami Basi mieszkanie powinno mieć balkon oraz sporą łazienkę, w której zmieści się wolno stojąca wanna. Los bywa jednak czasem przekorny - zdecydowała się na lokum bez balkonu i z łazienką w skali mikro. Mieszkanie w kamienicy z 1935 roku, stojącej w samym sercu Pragi, wybrała z kilku powodów. Jednym z nich była zaadaptowana na pokój do relaksu piwniczka, do której schodzi się prosto z kuchni. Mieszkanie miało jeszcze jeden atut - było prawie wyremontowane. Gospodyni musiała tylko dostosować je do swoich potrzeb. Ze względu na niewielki metraż trzeba było bardzo dokładnie przemyśleć jego wyposażenie.

Pierwszym kupionym sprzętem było pianino, na którym Basia z zapałem uczy się grać. To do jego ciemnobrązowego koloru dobrała meble. Wprawdzie wyznaje, że jeszcze parę lat wcześniej wybrałaby styl industrialny, pełen stali i szkła, ale teraz woli raczej romantyczne klimaty. Podczas urządzania wnętrz nie korzystała z porad architektów. Jej niekwestionowaną wyrocznią była mama Małgorzata. Dużą uwagę Basia przywiązuje do szczegółów. Odwiedzając krewnych, z wielką pasją zbierała stare rodzinne fotografie, by w odpowiednio dobranych ramkach wyeksponować je w swoim mieszkaniu. Teraz wieczorami lubi patrzeć na zdjęcia bliskich, zgromadzonych licznie w jednym miejscu.

Zobacz zdjęcia



Jej ulubionym kącikiem jest przepastny fotel stojący w pobliżu kominka. Jeśli akurat nie jeździ na snowboardzie lub nie robi kursu pilotażu, to tutaj uczy się kolejnych języków (m.in. japońskiego). Kominek z powodzeniem zastępuje jej również telewizor, z którego zrezygnowała jakiś czas temu. Kiedy stęskni się za ruchomymi obrazami, może też włączyć projektor, zainstalowany na ścianie nad łóżkiem (na przeciwległej został zawieszony zwijany ekran). Basia zdaje sobie sprawę, że mieszkanie jest skrojone jedynie na jej miarę. Kiedy założy rodzinę, z pewnością okaże się za małe. Wtedy przeprowadzi się do wymarzonego domu z pruskim murem. Jest zatem pewne, że podczas kolejnej sesji zdjęciowej, na którą nas zaprosi, sfotografujemy i balkon, i dużą łazienkę, oczywiście z wanną.

Skomentuj:

Romantyczne mieszkanie na Pradze